Jak żyć?

Żyje się tylko raz

Na blogu Tattwy pojawił się ostatnio tekst– zamieszczony list jej czytelniczki. Myślę, że nie będą miały nic przeciwko, jeśli go zacytuję.

Cześć :)
Czytam Twojego bloga już od dwóch lat i cały czas zbieram się,żeby napisać coś więcej niż tylko komentarz,bo wydajesz się całkiem fajną osobą. W sumie do wysłania tego maila skłoniła mnie sytuacja,w jakiej się w tej chwili znajduję. Słowo jest moim ulubionym orężem i czuję,że lepiej dla mnie będzie,jeśli przeleję swoje odczucia”na papier”. Jednocześnie wiem,że(chociaż w pewnym stopniu) mnie zrozumiesz-bo odnosi się to bardziej do podejścia do życia niż do samego nieszczęścia,które mnie spotkało.

Co się stało? Ostatnia rzecz,jaką pamiętam, to obejrzane wieczorem „Bękarty Wojny” (mój mózg nie mógł wybrać sobie nic lepszego na ostatnie wspomnienie, czyż nie?). Potem obudziłam się w szpitalu, bez kawałka prawego podudzia,po 9 dniach śpiączki. Okazało się,że w drodze na uczelnię pocałował mnie tramwaj. Najpierw był szok,ale bez rozpaczy. Przecież są protezy,fundacje,da się normalnie żyć. Najbardziej jednak zdziwiły mnie reakcje innych na mój stan-zarówno fizyczny,jak i psychiczny. Nagle okazało się,że lekarze wzywają do mnie psychiatrę-bo mój spokój i optymizm w obliczu sytuacji jest podejrzany, powinnam cały czas siedzieć i płakać(ach,i pod ten tramwaj to może sama się rzuciłam w wyniku głęboko skrywanego weltschmerzu). Niestety(dla mnie,i według Ciebie zapewne też-stety), ja tak nie potrafię,po co płakać,zwłaszcza przy chmarze obcych ludzi,skoro można działać? Spotkałam się z dziewczyną która dwa lata temu przeszła niemal taki sam wypadek. I tu dochodzimy do sedna-w jednym się od niej różnię. E. cały czas ukrywa swoją protezę-nosi tylko spodnie,jeśli spódnice,to tylko długie,histeria w momencie wejścia na plażę. We mnie za to obudziła się przekora-mam piękne długie nogi,czemu głupia proteza ma sprawić,że będę je chować? Nie mam zamiaru rezygnować z życia tylko dlatego,że jedna moja noga jest nieco krótsza ;) Cały czas uważam,że świat jest piękny i mam zamiar zachować ten optymizm. Bardzo podnoszą mnie na duchu Twoje teksty, masz gigantyczny dystans do tego,co myślą o Tobie inni,to bardzo inspirujące. I przy okazji mam gotową listę filmów i książek do odkrywania po wyjściu ze szpitala ;) Bardzo Ci za to dziękuję.

Z życzeniami nieskończonej inspiracji i may the force be with you :)
A.

Jest majówka. Macie pewnie w większości chwilę czasu na pomyślenie nad życiem. Więc pomyślcie. Ono jest tylko jedno. Nieważne co się w nim dzieje. Innego nie będzie.

Standard