Jak żyć?

Złoty środek

I kto by pomyślał, że wychodząc od myśli „być bóstwem czy zwierzęciem?” możemy dojść do iście życiowych przemyśleń odpowiadających na nurtujące nas od zawsze pytanie „jak żyć?”.

O tym bóstwie i zwierzęciu wspominam nie bez Kozery, bo matury w toku, ktoś może rozważa pójście na filozofię, więc taka mała dygresja na początek.

Wiecie czym jest złoty środek? Czymś, co wymyślił Arystoteles. On sobie rozkminił właśnie, że człowiek robi źle jeśli chce być zbyt cnotliwy (dąży do bycia bóstwem) lub zbyt bestialski (dąży do bycia zwierzęciem). Wg niego, człowiek powinien zachować umiar i realizować swoje żądze, ale tak by nie brały one nad nim góry i pozwalały mu jednoczenie na rozwój duszy za pomocą umysłu. Generalnie człowiek ma być szczęśliwy, bo to jest dobro nadrzędne, ale nie osiągnie tego ani odmawiając sobie przyjemności ani popadając w nikczemny hedonizm. Jednocześnie stary zauważył, że nie w każdym działaniu taki złoty środek znaleźć można i z pewnością nie ma go w mordzie, cudzołóstwie czy innych tego typu występkach.

No i sami zobaczcie. Pójdziecie na imprezę, nawalicie się jak autobus- źle i kac. Pójdziecie i przesiedzicie cały melanż o suchym pysku i w kącie- też źle i nuda. Spędzicie weekend leżąc do góry dupą- źle i wyrzuty sumienia, będziecie zasuwać cały weekend jak mały motorek- też źle, bo zero odpoczynku, za to zmęczenie.

Okazuje się, że tę zasadę należałoby jeszcze do paru innych, żywotnych, kwestii zastosować. Nie można bezgranicznie ufać, nie można bez opamiętanie kochać, nie można obrażać się na śmierć, nie można być zagorzałym krytykantem i pesymistą ani entuzjastą i optymistą.

We wszystkim najlepiej poszukać rozumem spokoju. Robić tak, by na koniec dnia, myjąc twarz móc spojrzeć sobie w lustro bez grymasu niechęci. Niezależnie czy chodzi o jedzenie, picie, imprezy, miłość, pracę, sen czy oglądanie seriali.

Włóżcie więc między bajki „jak kochać to księcia, jak kraść to miliony”, bo kradzież wg Arystotelesa to czym haniebny, a z miłością to jest tak, że jak dacie z siebie za dużo, to i tak nikt tego nie doceni, a tylko uczucie wasze weźmie, zje i wyrzyga.

Ciekawe co na to Mickiewicz z tym swoim „miej serce i patrzaj w serce”?

Serce na prawdę musi się kumplować z rozumem.

Standard