Na szaro

Miłość szalona.

14 luty to dzień znany wszystkim jako walentynki, bardziej formalnie: dzień św. Walentego. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii od zawsze patronował on zakochanym. W Polsce współcześnie przyjęliśmy ten stan jako własny, ale nie każdy wie, że w naszym kraju, w wyniku pewnych splotów folklorystycznych zbiegów okoliczności, patronował od zarania dziejom ciężko chorym, szczególnie dotkniętym chorobami nerwowymi, zaburzeniami psychicznymi, a także epilepsją.

Relacje międzyludzkie i problemy z psychiką. O tym dziś. Czemu? Bo dostaję sporo pytań i przemyśleń od osób, którym przyszło żyć z osobą, która cierpi niefizycznie. Chociaż mamy walentynki, to nie tylko o relacjach miłosnych będzie, bo z „chorym” przychodzi żyć również rodzinie czy przyjaciołom.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia- prawda znana jak świat, ma zastosowanie i w tym temacie. Inne mam bowiem rady i wnioski dla osób zaburzonych, inne dla osób zdrowych, które je otaczają. Płaszczyzna wspólna jest jednak bardzo jasna: wyrozumiałość. I celowo używam tego słowa zamiast „zrozumienie”.

Ty, „chory”

Jasne, Ty jesteś w sytuacji gorszej. Ty nie czujesz woli życia, Tobie jest wszystko jedno, Ty masz szereg problemów z którymi nie możesz sobie poradzić, nawet jak głowa podpowiada, że są to proste tematy. Coś jednak krępuje Ci ruchy, wolę, logikę. Jesteś sparaliżowany. Musisz jednak pamiętać o dwóch rzeczach: o tym, że ludzie którzy Cię otaczają, jeśli sami nie chorowali, to nie umieją się postawić w Twojej sytuacji, nie umieją przełożyć na siebie bólu niefizycznego, bo go nie doświadczyli oraz o tym, że każdy chce Ci pomóc, ale nie wie jak, bo nie jest to sytuacja w której można zastosować proste rozwiązanie w typie „tabletka przeciwbólowa”. Jasne, wiem, że wkurzają Cię złote rady z cyklu „idź gdzieś ze znajomymi i się zabaw” albo, coniedajboziu, „weź się w garść”. Zrozum jednak, że nikt Cię nie chcę skrzywdzić. Znajdź w tych złotych radach pozytywną stronę: masz przy sobie ludzi którym na Tobie zależy. Wykorzystaj też to, że ci ludzie mogą pomóc Ci przełamać blokady, które masz lub mogą się pojawić. Kiedy poczujesz chęć wyjścia na spacer albo powrotu do biegania, to właśnie takie osoby mogą się przydać: zmotywować, potowarzyszyć, podać rękę, pomóc przełamać lęki.

Sam dobrze wiesz, że często nachodzi Cię taki „ból istnienia”, że albo masz ochotę wyć w poduszkę jak potępieniec albo wpadają Ci do głowy idiotyczne pomysły („a gdyby tak wyskoczyć przez okno?”, „a gdyby tak zalać pałę do nieprzytomności?”). I to jest doskonały moment na „telefon do przyjaciela”. Wykorzystaj bliskie osoby do tego, żeby otarły Ci łzy, potrzymały za rękę, ale uprzedź, że chcesz się tylko wyryczeć, wykrzyczeć, poleżeć na podłodze w milczeniu lecz nie w samotności. Ludzie mają naturalną tendencję i chęć do rozwiązywania problemu od ręki (szczególnie mężczyźni), więc jeśli nie chcesz złotych rad, to uprzedź, że to nie moment na konstruktywne dyskusje o Twoich problemach. Bądź wyrozumiały dla bliskich i doceń, że ich masz.

Ty, zdrowy

Przede wszystkim nie próbuj zrozumieć, wczuć się. Poczytaj o danym zaburzeniu, zainteresuj się, ale nie próbuj przełożyć go na siebie. Uwierz mi- nie da się. To jak ze zgagą- póki sam jej nie miałeś, to nie zrozumiesz. Po drugie: daruj sobie porady. Wiem, że chcesz pomóc, ale najczęściej kończy się odwrotnie do zamierzonego skutku. Moim osobistym hitem jest „zrób sobie dziecko, serio, dzieci to najlepsze antidotum na problemy”. Po pierwsze: depresja to nie „problemy”, to zaburzenie które ma najczęściej niezidentyfikowane podłoże, w przypadkach, w których jest wynikiem np. traumatycznego wydarzenia ciężko jest radzić „weź się ogarnij”. Hipotetycznie: jak można tak powiedzieć np. komuś, kto np. został zgwałcony? Po drugie: często zdarza się, że porada, nawet jeśli płynie z dobrego serca, jest kompletnie oderwana od realiów związanych z zaburzeniem. Przykład? Nie radź kobiecie biorącej leki psychotropowe żeby zaszła w ciąże, bo akurat jedynym kategorycznym zakazem przy tych lekach jest ciąża właśnie, która jeśli by się wydarzyła skutkuje aborcją, bo leki psychotropowe nie pozwoliły by wykształcić się prawidłowo układowi nerwowemu płodu. Sami widzicie, że doradzanie, nie mając wykształcenia kierunkowego lub doświadczenia z tematem, jest strata czasu, a „choremu” przysparza najczęściej tylko nerwów.

Więc co możesz zrobić? Być i w tym byciu być wyrozumiałym. Nie wychodź przed szereg, ale otocz dyskretną opieką, daj poczucie ciepła i wsparcia. I miej cierpliwość. Zaburzenia na tle psychicznym to coś, co leczy się długo i proces rekonwalescencji także zabiera sporo czasu. Przygotuj się na to, że cierpiąca strona może zachowywać się czasem nerwowo, niestandardowo, nieszablonowo, ale też nie spodziewaj się scen rodem z horrorów. Depresje, nerwice, cyklofrenie czy dystymie pozwalają normalnie żyć. Nawet poważniejsze schorzenia które są leczone nie sprawiają, że osoba zaburzona biega po ulicach z tasakiem.

A jak z miłością?

O to zapytałam dwóch czytelników. Jeden z nich, pragnący zachować anonimowość, jest od pół roku w związku z osobą cierpiącą na depresję. Kiedy ją poznał to ona już się leczyła. Drugi to Łukasz- od 11 lat związany z Pauliną, która jakiś czas temu zapadła na depresję i nerwicę lękową. Obydwaj nie widzą powodów dla których nie mieli by być w związku z osobą zaburzoną, obaj podkreślają, że taki splot okoliczności skutkuje tak naprawdę jedynie większą odpowiedzialnością za drugą osobę, czasem lękiem o jej kondycję i obaj mówią, że bycie z kimś to także dzielenie problemów, wspólna walka z nimi i wzajemne wsparcie. A co radzą innym partnerom „chorych”?

Don’t panic. To nie jest zaraźliwe, to nie jest coś wstydliwego. To normalna choroba, która tak naprawdę każdemu może się „zdarzyć”. Nie ma jednego wzorca przyczyn czy zachowań. Choroba psychiczna czy też zaburzenie psychiczne to jeszcze nie koniec świata. Łukasz

 

Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. I niepoddawanie się. Przejście przez chorobę jakąkolwiek jest trudne, ale razem jest dużo łatwiej. [Anonimowo]

I te dwie rady są chyba są najlepszym zamknięciem tego tekstu. Tak dla strony „chorej” jak i zdrowej. Nie poddawajcie się. Dacie radę :)

Cudownych walentynek zakochanym i pełnych nadziei zaburzonym :)

Jestem TU.

 

 

 

Standard