Społeczeństwo

Uchodźcy. Reportaż uczuć własnych, czyli: to także nasza wojna.

Zobacz– napisał wczoraj M. i wysłał mi ten link. Nie dałam rady obejrzeć wszystkiego. Rozmowa za to była kontynuowana. I jej zapis (praktycznie niezmieniony) chciałabym Wam przedstawić, jako najlepsze odzwierciedlenie moich uczuć w zakresie problemu wojny na Bliskim Wschodzie i uchodźców. Choć wiem, że wiele, a nawet często zbyt wiele, już zostało powiedziane. Choć wiem, że nie rozwiązuje ono problemu. Choć wiem, że wielu z Was się ze mną nie zgodzi.

Wiesz co M.? Coś mi to przypomina. Pamiętasz powódź w Gdańsku? Ja byłam wtedy na obozie harcerskim. Byłam instruktorką w kadrze obozu zuchowego. I przywieźli nam dzieci które w powodzi straciły domy. Z dnia na dzień zostały bez dachu nad głowa, bez swoich zabawek, łóżek, ubranek itd. I one też nie zachowywały się jednoznacznie. Jak ci imigranci, którym zarzuca się, że część jest agresywna, a część zachowuje się z wdzięcznością… Mówiło się, że to patologia ze Starej Oruni. Ja to odbierałam inaczej. Nie że „patologia”, a po prostu stres w wyniku straty podstawy funkcjonowania powodował zagrożenie, poczucie zachwiania ich świata, a w efekcie takie niefajne reakcje… Dlatego te dzieci były wobec nas agresywne, nieufne. Po kilku dniach, jak zobaczyły, że są bezpieczne i że chcemy im pomóc, zaczęły zachowywać się inaczej, normalniej. Straszne to jest. Straszne jest to, że dyskusja toczy się tylko na płaszczyźnie islam/emigrują młodzi mężczyźni/inna kultura/zaleją nas. A mało kto widzi, jak ważne jest to, że ci ludzie uciekają z piekła, zostawiając w nim całe życie i uciekając w nieznane, koszmarną drogą. Oni mają prawo zachowywać się dziwnie, wręcz na granicy szaleństwa. Przy kwestii żołnierzy, którzy wracają z pola walki mówi, że mają Post-Traumatic Stress Disorder. A ofiary wojny? Przecież one tym bardziej mają prawo nie dźwigać wojny, mieć traumy, zaburzać się.

Napisz o tym notkę.

Myślę o tym od kilku dni. Nie wiem jak ugryźć temat. Bo chciałabym w sumie napisać o ludzkiej psychice. Ale nie tylko o tym, co Ci napisałam wyżej. Także o tym, jak uwidaczniają się teraz cechy ludzkie tutaj, po tej stronie. Jak bardzo rozwinęły się odruchy ksenofobiczne, mowa nienawiści. I niestety, towarzyszą one głównie „prawicy” i „narodowcom”. Tym, co to najbardziej deklarują wiarę w Boga. Czy nasz Bóg taki jest? Czy nasz Bóg każe nam w ksenofobię? Tylko, że to jest bardzo trudny temat. Nie wiem czy jest sens pisać tylko o jakimś jego wycinku… Bo to tylko jedna strona medalu. Ale może masz rację, że może jako osoba która ostatnio w necie bardzo często podejmowała temat ludzkiej psychiki, powinnam skupić się tylko na tym. 

Dziś wrzucałem sensowną analizę przez pryzmat polityki zagranicznej. Może Ci pomoże.

Ja się chyba za mało znam na tym aspekcie. Ja wiem tylko, ze migracje były zawsze i będą, nawet tak duże. I że dla starzejącego się społeczeństwa w Europie to może być dobre. I to się przekłada na ekonomię czy politykę zagraniczną. Ale to znów tylko jedna strona medalu. Bo faktycznie- na 100 osób, 2 emigrantów pewnie nie robi zamieszania, ale 80 imigrantów z innego względem nas świata, na 100 osób z konkretnej kultury- to może być problemem. Bardziej czuję to właśnie od strony kulturalno-etnicznej… Tylko nie wiem, zastanawiam się, czy i jak wojna wpływa na proces asymilacji. Bo normalnie, to Arab się nie zasymiluje za bardzo z Europą. Ale w obliczu wojny? Ciężko to ocenić, bo sami tego nie przeżyliśmy. Ale za to wiemy ze źródeł historycznych i od świadków w postaci naszych dziadków, że aby przeżyć II Wojnę Światową, ludzie byli skłonni jeść robactwo, biec dziesiątki kilometrów, wykonywać katorżniczą pracę… Wychodzi totalnie poza strefę swego komfortu i przekraczać wielokrotność własnych granic, a nawet zabijać. Byle przeżyć. Co się więc dziwić, że i współczesnym uciekinierom wojennym zdarza się zabijać… Ale może i oni, w imię wolności, ucieczki od piekła, życia w stabilnej (przynajmniej jak dla nich) Europie, czy Ameryce będą przekraczać swoje granice i dostosowywać się do tutejszych realiów- kulturowych, politycznych, religijnych. Byle by nie być tam, a żyć spokojnie tu, akceptując bycie w pewien sposób gościem. Tylko żeby to nie poszło także w chorą stronę. Widziałeś „Rabbit proof fence”? Tam było pokazane jak w Australii próbowano zrobić „białych” z Aborygenów. Dobrze się to nie skończyło. Z tych cywilizowanych, „białych” szybko wyszły zwierzęta znęcające się nad innymi ludźmi w imię jakiejś źle pojętej „inności”.

Boli mnie ksenofobiczny rajd. Ja wiem, że jest obawa, lęk. Przed inną kultura, terrorystami, dżihadem itd. Ale kurde! Kto dał nam przyzwolenie na traktowanie innych kultur i wyznań jak podludzi? Czy to nie przypomina doktryn hitlerowskich? Wiesz… To jest też nasza wojna… To bardzo przypomina to, co działo sie podczas II WŚ. Wtedy też byli tacy, co chowali Żydów w piwnicy i narażali życie, bo moralność nie pozwalała im przyzwalać na krzywdzenie innego człowieka w imię różnic etnicznych. Ale byli też tacy, co by wybronić własną dupę donieśliby na każdego i dla wroga zrobili wszystko… Chcąc-nie-chcąc  jesteśmy też w to wszystko zaangażowani, tylko na innym poziomie, a nawet poziomach. Nasza wojna jest przede wszystkim o pojęcie bycia człowiekiem. O wytyczenie na nowo granicy, którą każdy z nas musi przekroczyć by móc sam sobie spojrzeć w twarz.

Jeszcze jedna wiadomość i będzie z tego cała notka.

Ostatnie co mam do napisania już było pisane, ale jest zawsze aktualne: myśmy też migrowali. Polacy uciekali przed wojną, przed komuną, przed ostatnim kryzysem. Ostatnia fala emigracji obudziła ksenofobię w Brytyjczykach. Ale nam to chyba było wolno, prawda? Tak przynajmniej wynika z tego, co się teraz dzieje w publicznej dyskusji. Bo co? My jesteśmy niby lepsi? Bo ta ostatnia migracja była w ramach Europy? Bo wszyscy jesteśmy „biali”? To nic, że różnią nas religie, choć fakt- są w ramach chrześcijaństwa. To nic, że wielu rodaków jechało do UK bez języka i pojęcia o ichniej kulturze. To nic, że frustracja na miejscu, wynikająca z „oczekiwania vs. rzeczywistość” wiele osób zezwierzęcała i gruntowała o Polakach opinie „złodziej, pijak, prostak”. I to nic, że w większości migrowali młodzi mężczyźni. Ale nam było wolno? Tylko do nas nie wolno? Nikomu innemu nie wolno? Ani Romom, ani Ukraińcom, a już na pewno Arabom. Migracje są zarezerwowane dla Mesjasza Narodów? To chyba nie jest fair.

 

Standard