Społeczeństwo

Sorry, taki mamy naród

„Sorry, taki mamy klimat” – tymi słowami zasłynęła Pani Ministra (gender)  Elżbieta Bieńkowska wypowiadając się o zimowych problemach kolei w TVNowskich „Faktach po faktach”.

Internet wziął cytat na warsztat – słowa Pani Ministry królują na memach, koszulkach, a ponoć nawet na siemianowickich muralach. No i mamy darcie łacha. A ja się pytam: czemu?

Pani Ministra powiedziała prawdę. No taki mamy klimat. Jak się robi na dworze -18 stopni, to auta nie odpalają, rury pękają, są problemy z koleją, samolotami, zbiorkomem. Ja jakoś nie widzę w tym nic dziwnego.

W 2012 roku, wracając w styczniu z Madrytu do Gdańska, wylądowałam o północy w Berlinie. Czemu? Bo zamarzła płyta lotniska. Pilot nie chciał ryzykować, zawróciliśmy z nad Trójmiasta i trafiliśmy do stolicy Niemiec. Po opuszczeniu samolotu aferę rozkręcił nikt inny a Polacy. Bo jakże to tak może być, że samolot nie wylądował. Co za pilot debil, że nie lądował. Co za chamstwo obsługi lotniska, że zamarzła im płyta? To nic, że jest śnieżyca i sporo na minusie. To nic, że lądowanie mogło skończyć się tragedią. Ważne, że nie dotarliśmy do domu o czasie. Dziwnym zbiegiem okoliczności, niepolska mniejszość pasażerów podeszła do sprawy wyjątkowo spokojnie. Powyciągała telefony, poinformowała kogo trzeba, że nie dotarła do Gdańska z przyczyn od siebie niezależnych, i tyle.

Wróćmy do Bieńkowskiej. Nie powiedziała prawdy? Powiedziała. I lepsze to, niż jakieś z dupy opowieści o tym, że PKP myśli o podgrzewaniu torów. Są takie rzeczy, których przeskoczyć się nie da. W tym pogoda.

Kilka dni temu problem miała kolej w Szwecji. Tam też zrobiło się zimno, kolej przestała w ogóle jeździć, sparaliżowało też autobusy i nikt jakoś nie robił problemu.

Sorry, taki mamy naród. Mamy głęboko wbite w głowę, że wszystko i wszyscy są przeciwko nam. Rząd, służby porządkowe, klimat. My mamy najgorzej, inni za to mają najlepiej. Do tego jesteśmy ekspertami w każdej dziedzinie, każdy z nas ma co najmniej 5 dobrych pomysłów na to, jak powinien funkcjonować kraj zimą i nie tylko…

PS Mój Tata jest drogowcem i apeluje: po pierwsze – ci od odśnieżania, to nie drogowcy. Drogowcy to ci, co leją asfalt, budują drogi i chodniki. Po drugie: to nie jest tak, że pługi i piaskarki wyruszają odśnieżać miasto po 10 minutach padania śniegu. Takie odśnieżanie to dość skomplikowana i kosztowna operacja i obowiązują pewnie procedury, które nie zakładają stanu alarmowego po spadnięciu na ziemię pierwszego płatka puchu.

Komentarze? Tu.

Standard