Na Trawie

Powyborczy alfabet

Za nami wybory. Doskonały moment by przyjrzeć się nieco kondycji społeczeństwa.

Lata lecą, kolejne pokolenia dorastają i dostają prawo głosu, a pewne rzeczy pozostają niezmienne jak woda wrząca w 100 stopniach Celsjusza.

A to oznacza, że powinniśmy się sporo jeszcze nauczyć. Czego? Poniżej macie alfabetyczną listę. Zaczniemy od najważniejszej literki:

D jak demokracji. Która polega na tym, że jest prawo wyboru, prawo niebrania udziału w wyborach, decyduje większość i ta decyzja nie musi odzwierciedlać naszych poglądów. 25 lat, a niektórzy wciąż nie ogarniają systemu w którym żyją.

E jak elokwencji. Niby każdy orze jak może, ale uważam, że FB powinien wycinać statusy poniżej pewnego poziomu finezji.

F jak fundamentalnej wiedzy. „Teraz będzie w kraju rządził PiS”. Serio?

G jak globalnego myślenia. Niektórym przydałoby się wyjść z tego mentalnego, nadwiślańskiego pierdolnika w którym utkwił i popatrzeć nieco szerzej. Na doświadczeniu innych krajów warto się uczyć. Poza tym, polityka czy gospodarka to nie jest coś, co można rozważać tylko w skali jednego kraju.

H jak holizmu. Milion razy Wam pisałam, że żeby się o czymś wypowiadać to dobrze jest pozbierać informacje wszelakie, przyjrzeć się tematowi z różnych stron, podrążyć. Im bardziej całościowy ogląd sprawy, tym mądrzejsza opinia.

I jak informacyjnej chłonności. Przyznajcie się sami przed sobą: w jakim stopniu obchodzi Was polityka? Ile czasu przed wyborami poświęciliście na studiowanie bio kandydatów i ich programów wyborczych?

J jak jednostkowości. Prezydent Ci nie poprawi życia. Ani ten, ani inny. Premier też nie. I żadna partia. Za swój los jesteś odpowiedzialny Ty jako jednostka. Wybacz.

K jak klasy. O tyle, o ile na co dzień cenię sobie poczucie humoru i kreatywność Internautów, to w przypadku spraw politycznych zbyt często odnoszę wrażenie, że rozmawiamy na zasadzie „kto palnie lepszy żart, tego opinia będzie wiodąca”. Niestety nie wszystko da się argumentować na heheszki, a wręcz nie wszystko się powinno.

L jak logiki. Szczególnie przydałoby się jej więcej u twórców tych wszystkich spiskowych teorii dziejów.

M jak merytoryki. Czy ważnym dla kraju tematem jest wygląd córki Dudy?

N jak nieśmiałości. Podziwiam tych wszystkich domorosłych politologów i komentatorów rzeczywistości, którzy bez onieśmielenia pieprzą farmazony i umierają w ich imię w odmętach internetów.

O jak odpowiedzialności. Co robisz teraz, Ty, jeden z drugim, który obiecywałeś emigrować jak Duda wygra? Wymagasz od polityków realizowania wyborczych obietnic a sam rzucasz słowa na wiatr?

P jak patriotyzmu. Który jednak chyba polega na tym, że ojczyznę się kocha. Nieważne, czy rządzi nią Duda, Komorowski czy Malinowski.

R jak rozmowy. Nie umiemy rozmawiać. Oj, nie umiemy. Nawet jeśli próbujemy i na początku idzie dobrze, to kończy się zawsze tradycyjnym, swojskim „a ty jesteś głupi i śmierdzi i z gęby”.

S jak szacunku. Ja już nie wymagam szacunku do siebie nawzajem. Ale do fotela Prezydenta RP to by się przydało go mieć.

T jak tolerancji. Dobrze by było akceptować to, że wolność to także koegzystencja z ludźmi, którzy głoszą opinie zgoła nas rażące.

U jak uporu. A o jego braku świadczy słaba jednak frekwencja.

W jak waleczności. O tym już było tutaj… Wydaje nam się, że nie mamy już o co walczyć, bo wolność wywalczyli nam dziadkowie, a demokrację- rodzice. Mamy wszystko, brakuje tak wiele. W tym kraju jest tak źle. Tak bardzo źle. Więc nic z tym nie zrobimy.

Z jak zrozumienia. Które idealnie podsumowuje wszystko: zrozumienie zasad rządzących polityką, zasad demokracji i ludzi, którzy myślą inaczej.

Jestem TU.

Standard