Pop/kultura

Powiedz mi czego słuchasz, a powiem Ci kim jesteś

Domena szesnastolatków: „czego słuchasz?”. Ale skoro w każdym z nas jest odrobina dziecka, to ułatwię Wam ocenę innych przez pryzmat słuchanej muzyki. Ladies, Fellows… Przed Wami przewodnik po gatunkach odbiorców różnych typów muzyki.

Zaczynamy!

Rock– wielbiciele rocka to przeważnie amatorzy mocnych wrażeń. Dla nich stworzone są skoki na bungie, mocno zakrapiane imprezy w plenerze, stage diving i buty z czubkami wzmocnionymi metalem. Mają przeciętną wrażliwość muzyczną- są w stanie docenić dobry riff i solówkę, ale nie kleją aranżacji na więcej niż 7 instrumentów. Nie wiedzą co to fletnia pana, skrycie marzą o scenicznej karierze, mają dziwne tendencje do udawania gitarzystów zawsze wtedy, gdy trzymają w rękach miotłę. Duże dzieci.

Metal– wielbiciele metalu najpewniej rośli w niedoświetlonym pokoju. Być może ich korzenie rodzinne sięgają Finlandii. Często mają alergię na słońce i przytępiony słuch. Tak naprawdę ich ulubionym kolorem jest róż, błękit i soczysta zieleń, bo czerń się łatwo brudzi-mrok jednak wymaga poświęceń. Mają tendencje do sięgania po alkohol i papierosy, bo nie są zadowoleni z barwy swojego głosu (zbyt jasna). Często mówią dużo i wytrwale o szatanie- nigdy przy rodzicach. Dobrzy ludzie. Na starość zaczynają kochać Beethovena.

Alternatywa– urodzeni hipsterzy. Nieważne czy muza jest dobra czy zła. Ważne, że nikt o niej nie słyszał. Nie rozumieją muzyki ale kreują się na ekspertów. Na wiolonczelę mówią „te duże skrzypce”, nie wiedzą kim była Callas, nigdy nie byli w operze (so mainstream). Nie mają znajomych, bo ludzie są tylko ludźmi, a oni muszą mieć wszystko takie inne. Szczytem bycia fanem alternatywy jest zaprzestanie słuchania muzyki w ogóle. Nadają się na blogerów modowych.

Klasyka– muzyka dzieci z dobrych domów. Wielbiciel muzyki klasycznej tłumi w sobie zazwyczaj ADHD. Nikt normalny nie jest w stanie złożyć w całość polifonii orkiestry symfonicznej (nawet 160 instrumentów!). Słuchający klasyki często wzburzają się przeciętnością (zwaną przez nich chamstwem), nienawidzą hałasu i odbiorców innych gatunków twierdząc, że wszystko wywodzi się i tak z Mozarta, więc nic nowego wymyślić się już w muzyce nie da. Nawet jeśli są młodzi ciałem, to ich mentalność jest już dawno na emeryturze.

Jazz– wyższa szkoła popieprzenia. Domena ludzi znerwicowanych i kompulsywnych, lecz cechujących się niezłą wyobraźnią i dobrym słuchem. Ze strzępków niepasujących do siebie dźwięków potrafią złożyć całość i się nią rozkoszować. Potrafią to oni i nikt więcej, więc i tak wychodzą na głuchych wariatów. Bonus: ciężko ich przestraszyć. Nagłe solówki dęciaków nauczyły ich reagować spokojem na to co nieoczekiwane. Funfackt: każdy wielbiciel jazzu chciałby mieć na imię „Krzysztof”. Nawet jeśli jest kobietą.

Pop– muzyka ludzi z problemami z pamięcią. Tempo tworzenia kolejnych hitów przez najpopularniejsze gwiazdki popowe i łatwość wpadania w ucho ich melodii powodują, że udaje się im zapamiętać tak wykonawcę jak i utwór. Cechuje ich beztroska granicząca z bezrefleksyjnością. Nie mają zacięcia artystycznego ani mocno ugruntowanych pasji. Uśmiechnięci, łatwi w kontakcie, niewymagający wysiłku umysłowego- zupełnie jak ich muza.

Disco polo– muzyka ludzi, delikatnie rzecz biorąc, małomiasteczkowych. Nie bywali w filharmonii, więc nie wiedzą, że istnieje inny instrument niż syntezator, nie bywali na wieczorach autorskich poetów, więc nie wiedzą, że istnieje coś innego niż „rymy częstochowskie”. Lubią muzykę opisującą codzienność, wręcz podstawy piramidy Maslowa… Która wg nich bazuje na popędzie (zwanym szumnie miłością). Są kochanymi ludźmi i zawsze mówią wprost to, co myślą. Nawet jeśli odbiorca może poczuć się zbulwersowany ich szczerym przekazem. Warto pamiętać, że okazjonalnie każdy z nas staje się fanem disco polo. Niech kamieniem rzuci ten, kto nigdy nie tańczył do „daj mi tę noc”.

Techno, House, DnB itp.- wielbiciele tej muzyki są ludźmi bardzo logicznymi. Najczęściej to umysły ścisłe. Mają zacięcie do majsterkowania. Często pracują w stoczniach lub blacharniach. Ich dom rodzinny bardzo często stał nieopodal tartaku, kopalni lub kamieniołomu. Wyrośli w hałasie i bez hałasu nie czują się dobrze. Nie dla nich są finezyjne frazy skrzypiec. Im się musi beat zgadzać. Podkreślę raz jeszcze- nie są prostakami. Miłują logikę. Jak wszyscy wiemy życie często bywa nielogiczne. Wtedy sięgają po LSD.

Soul, R’nB, rap– miłośnicy tych gatunków to postaci bardzo uduchowione. Lubią ciuchy typu oversize, kochają Amerykę i marzą o ciemniejszej karnacji. Często są praktykującymi wierzącymi, ale lubią też zakręcić tyłkiem i machnąć cycem na imprezie (wszak od R’nB blisko do innych gatunków „czarnej muzy”). W okresie nastoletniego buntu marzą o gangsterce. Mają problem z literackim wysławianiem się- wolą slang. Często dobrze tańczą.

Polski Hip hop–  słuchacze tego gatunku są najczęściej mocno niedosłyszący. Nikt z dobrze rozwiniętym uchem nie jarałby się wykonawcami z takim brakiem dykcji. Z racji „niedosłyszenia” nie jest dla nich ważne o czym jest śpiewane. Nie ma też większego znaczenia, bo polski hip hop traktuje w większości o tym samym: ciężkim życiu na blokowisku, blantach i łatwych panienkach, chociaż ciężko to ocenić przestę piepszny brak dyksji, joł. Szybko mówią- czasem bez sensu, ale ciężko ich przegadać, bo słowami posługują się jak karabinem maszynowym. Bardzo często są łysi- stąd zamiłowanie do czapek. Lubią koszykówkę. Znaczy- zazwyczaj są wysocy. Często utalentowani plastycznie, lecz mocno wybiórczo (spray i flamaster).

Jeśli brakuje Ci tu jakiegoś gatunku muzycznego- pisz. Zrobimy część drugą przewodnika :)

 

Standard