Jak żyć?, Pop/kultura, Społeczeństwo

Popełniaj błędy. Do 30.

Też pamiętacie moment, w którym wydawało się Wam, że po trzydziestce to już się umiera? A może właśnie teraz jest ta chwila? Macie 20 lat i myślicie sobie, że za 10 lat, to będziecie już totalnymi starcami?

Naszła mnie taka refleksja, że życie zaczyna się dopiero po 30. Ba, naszła mnie refleksja, że wszystkie ważne decyzje powinno się podejmować dopiero po 30. Od dzieci i związków poczynając, przez wybór studiów, aż po czytanie lektur, o czym pięknie napisał Goo [KLIK].

Od 20. do 30. roku życia mamy cały szereg okoliczności w których mocno kształtuje się nasze ja- okazuje się, że wybraliśmy idiotyczny kierunek studiów (lub wspaniały, ale ten przypadek to rzadkość), że byliśmy w bezsensownych związkach, że pierwsza praca której tak chcieliśmy by wyprowadzić się WRESZCIE od rodziców nie jest wcale bułką z masłem, a udręką z durnym szefem za psi pieniądz. Dociera do nas, że rachunki same się nie płacą, dorosłość wcale nie wiąże się z imprezowaniem co drugi dzień do białego rana, bo do pracy jest najczęściej na 8 i nie ma obok mamy, która jest ucieleśnieniem magii pt. „samo się sprząta, gotuje, pierze i prasuje”.

Najczęściej jest tak, że przeciągnięci bolesnym rozczarowaniem „oczekiwania vs. rzeczywistość w stawaniu się dorosłym”, po 30. roku życia mamy z grubsza ogarniętą kuwetę, coś tam może jeszcze nie hula do końca, ale najczęściej wiemy już czego chcemy, czego nie chcemy i rysuje nam się w głowie plan na dalsze życie.

I nagle okazuje się, że jesteśmy mądrzy! Że wiemy czym jest odpowiedzialność, wyważenie, zdrowy egoizm, logika, racjonalność. I to jest ten punkt w którym często nachodzi nas refleksja z zakresu „i po co mi to było?”. Zaczynamy się zastanawiać czemu zamiast na orientalistykę nie poszliśmy na informatykę, po co spędziliśmy 5 lat życia w związku z Januszem, który dawał nam więcej łez niż uśmiechu, skąd wzięli się w naszym otoczeniu znajomi- wampiry energetyczne, dlaczego nie nauczyliśmy się języka niemieckiego i czemu właściwie nie przeczytaliśmy nigdy „Nad Niemnem”.

Większość tych rozterek natychmiast ogrywamy zmianami. Porządki w otoczeniu, lista książek to-read, kurs językowy, czasem kolejne studia, solenna obietnica nie ładowania się w kolejnego Janusza… Z pobłażaniem patrzymy na młodszych znajomych, którzy jeszcze się boksują z dojrzewaniem i wiemy, że i ich kiedyś dopadnie błogi spokój własnego rozgarnięcia i ta cholerna refleksja „życie zaczyna się po trzydziestce! Dopiero teraz jestem na nie gotowy!”.

Tylko czy bylibyśmy po 30. gotowi na życie i mądrzy gdyby nie te wszystkie doświadczenia które zbieraliśmy przez mijającą dekadę? Czy bez pójścia na zbyt frymuśne studia wiedzielibyście, że poza wiedzą na egzotyczny temat nie dały nam one pracy? Czy gdyby nie te wszystkie romanse-rozczarowania bylibyśmy gotowi zbudować coś trwałego i mądrego? Czy gdybyśmy nie mieli braków w wiedzy to zauważylibyśmy, że czegoś nam intelektualnie brakuje?

Nie.

Popełniajmy błędy. Nie ma lepszego nauczyciela niż własne doświadczenie. Popełniajmy je po dwudziestce, wtedy gdy możemy, gdy jesteśmy- za Goo- pryszczaci i niedojrzali, po to by po trzydziestce nie robić nic innego niż tylko być szczęśliwym i układać klocki.

Miejcie świadomość, że właśnie po 30. zaczyna się życie. Sensowne życie zaczyna się po 30.

Komentarze? [KLIK]

 

Standard