Jak żyć?

Nie jedz gówna

Wyobraź sobie, że idziesz na zakupy i postanawiasz kupić same zdrowe produkty. Zaczynasz więc wnikliwie czytać etykietę każdej jednej rzeczy, którą zamierzasz włożyć do koszyka. Da się? Wątpię.

Raz, że technologia produkowania żywności się zmieniła i w pokarmie mamy coraz więcej ulepszaczy wszelkiej maści, które nawet nie koniecznie muszą być szkodliwe, ale często posiadają nieprzyjazne nazwy, które nie wróżą nic dobrego. Dwa, że mamy stosunkowo mało czasu. Dawniej, gdy kobiety oddawały się prowadzeniu domu, a nie pracy, można było łatwiej zadbać o świeży, własnoręczny posiłek każdego dnia. Trzy, że jesteśmy otoczeni masą ulepszeń: gotowych sosów, twarożków, garmażeryjnych dań, a jak wiadomo, skoro można łatwo i sprawnie, to po co się wysilać.

Wracając do początku: zrobić zakupy w 100% smaczne i zdrowe, to misja raczej niemożliwa. Jednak możemy zminimalizować zło i zaprzestać kupowania gotowców.

Uważacie, że to trudne? Nic bardziej mylnego.

Kanapki

Jak kraj długi i szeroki, kanapka jest podstawowym pożywieniem poranno-wieczornym. Z kanapek więc nie zrezygnujemy. I fajnie. Bo dobra kanapka nie jest zła.

Zacznijmy od chleba. Jeśli chcecie zrobić szybki chleb, na włoską modłę, możecie skorzystać chociażby z takiego przepisu.  Uprzedzam- szybkość kosztem jakości. Ten chleb, to taka pikantna wersja ciasta drożdżowego. I chociaż pyszny, to szybko czerstwieje, kruszy się i smakuje drożdżami. Jednak jeśli poświęcicie ciut więcej czasu, to z łatwością możecie upiec chleb taki, jak ten ze sklepu. Przepis podawałam już kiedyś, znajdziecie go tu. Ten przepis de facto nie jest dużo bardziej pracochłonny. Problem polega na tym, że najpierw potrzebujemy 24 godzin na wyprodukowania zakwasu, a potem jeszcze 6 dla chleba na wyrośnięcie. Ale uwierzcie mi, że opłaca się czekać. Zakwas najlepiej zrobić wieczorem, a na drugi dzień, na wieczór zaczynić ciasto. W nocy urośnie. My, po wstaniu z łóżka, pędzimy włączyć piekarnik i wrzucamy chleb ogarniając się przed wyjściem z domu. Zanim zamkniemy drzwi od zewnątrz, chleb będzie gotowy. Ew. ciasto zaczyniamy rano, a chleb pieczemy po powrocie do domu.

A do chleba? Nie namawiam na samodzielne produkowanie masła czy żółtego sera (chociaż da się). Ale z łatwością możemy zastąpić sobie twarożki smakowe. Wystarczy zmiksować zwykły twaróg z dowolnymi dodatkami. Czosnek, cebulka, makrela, szczypiorek, kolorowy pieprz, papryka… Do wyboru, do koloru. Taki twarożek spokojnie wytrzyma tydzień w lodówce. Pasta jajeczna? Gotujemy jajka na twardo, siekamy, dodajemy świeży szczypiorek, doprawiamy jogurtem naturalnym z odrobiną musztardy i majonezu oraz pieprzu i soli. Analogicznie, możecie poczynić sobie masełka ziołowe. A co z wędliną? Tu sprawa jest ciut bardziej skomplikowana, ale nie beznadziejna. Otóż- możemy kupić kawał surowego mięsa i upiec (szynka, łopatka, karkówka). Możemy zrobić roladę, zawijając w mięso mięso mielone z ziołami i cebulką, sznurując i piekąc. Możemy nafaszerować schab owocami lub … polędwicą i upiec. Wszystko to da się pokroić i używać w plasterkach. Łatwo też produkuje się galaretę z kurczakiem do krojenia. Jeśli będziecie zainteresowani, podam Wam przepis.

Inne opcje śniadaniowe

Jeśli znudziły się nam kanapki, możemy sięgnąć po jajka. Jajek nie należy się bać. Jajecznice w różnych postaciach, jajka sadzone, omlety, naleśniki… To wszystko jest doskonałym pomysłem na ciepłe posiłki w jesienno-zimowe chłody. Nie bójmy się do jajecznicy dorzucać imbiru, suszonych pomidorów, oliwek, pietruszki, ostrej papryki. Gotowanie jest zajęciem kreatywnym :) Dopóki nie wrzucicie na patelnię wędzonego śledzia, masła orzechowego i nie zalejecie mlekiem pomieszanym z pomarańczami- będzie ok.

Jak nie jajka i kanapki, to mamy jeszcze opcję pt. płatki. Ja unikam kukurydzianych i gotowego musli. Ufam owsiance oraz kaszy jaglanej (przypominam, że leczy katar). Oba te produkty można przyrządzić na różne sposoby. Ja lubię na słodko. Do ugotowanej brei daję gęsty jogurt, przyprawy (cynamon, kardamon, imbir, chilli, kakao), rodzynki, owoce które mam pod ręką, orzechy. Szczególnie mocno przyprawiam kaszę jaglaną, gdyż sama w sobie śmierdzi wg mnie mokrą szmatą (może to można leczyć?).

Jeśli ktoś posiada w domu opiekacz zwany sandwicherem, to z przepisu na chleb na zakwasie może śmiało wykonać tosty. Też dobre na zimę.

Co do pracy?

Do pracy owsianka (na zimno), kanapki, ciasteczko owsiane lub baton energetyczny (samorobne), sałatka. Jak macie w pracy mikrofalę, to możecie wziąć nawet zupę. Ja mikrofali unikam. Fajne pomysły na lunchboxy znajdziecie u Anki. Większość jest pod dzieci, ale co nam szkodzi przynieść do roboty pandy z ryżu lub jabłko-parasolkę?

Obiad

Wydaje się najbardziej katorżniczym punktem dnia. Nie będzie takim jeśli wykażemy się w kuchni odrobiną logiki i umiejętności planowania. Raz na jakiś czas gotujemy gar rosołu. Jak ostygnie, przelewamy go do plastikowych pojemniczków i zamrażamy. W efekcie pod ręką mamy zawsze pożywną zupę. Ja gotuję rosół wołowo- indyczy.Przepis jest tu, w komentarzach. Taki rosół możemy ubarwiać wg fantazji i przerabiać na inne zupy: pomidorową, cebulową, jakąkolwiek.

Obiad mięsny? A jaki właściwie jest problem we wrzuceniem jakiejś padliny na patelnie? Dla mnie żaden. Usmażenie steku czy innego kotleta to kwestia 10 minut. Do mięsa sałatka sklecona z zielenicy w lodówce, albo pomidora z ogórkiem kiszonym z cebulką i ociupiną jogurtu.

Jeśli mamy ochotę na fanaberię pt. fastfood, to, poza domowymi hotdogami czy burgerami, możemy zrobić sobie kurczaki na modłę KFC. Pierś kroimy na małe kawałeczki, przyprawiamy solą, pieprzem, papryką słodką i ostrą. W misce robimy gęste ciasto naleśnikowe (jajko, mleko, ciut wody, mąka). Maczamy w tym kurczami, po czym wrzucamy do pudełka z mąką, trząchamy i układamy na patelni. Sprawdzone- wychodzi dobrze. Takie kurczaki możemy zjeść na obiad lub usmażyć do tego naleśnika i zrobić sobie twistera.

Obiad jarski? Do dzieła: patelnia, warzywa, ryż, sos jogurtowo- czosnkowy. Puszka cieciorki, blender, cebula i robimy kotleciki. Wszystko zajmuje parę chwil.

Oczywiście warzyw raczej nie możemy trzymać na zapas (chociaż można zaopatrzyć się w mrożonki), ale trzymanie zamrożonego rosołu, paru kawałków mięsa w zamrażalniku i puszek z cieciorką, fasolą, tuńczykiem itd. To już solidna baza do szybkich obiadów.

Aaa i zapomniałabym: porzućcie sosy do spaghetti w słoikach i zapomnijcie o sosach w proszku. Poważnie, ludzie, kuchnia włoska, sama z siebie stawia na prostotę i szybkość wykonania. Zrobienie sosu bolońskiego zajmuje moment. I też można go zamrozić i rozmrażać kiedy mamy ochotę.

Kolacja

Zasadniczo pasują kanapki. Jednak zaskoczę Was (Ciebie). Ja na kolację lubię zjeść hmmm… coś, co na pierwszy rzut oka może wydać się dziwne i „obrzydliwie niezdrowe”. A mianowicie jem np. kiełbasę z cebulą. Wynika to z żywienia wg kuchni pięciu przemian, którą staram się wprowadzać w życie. Dania tego typu spożywam bez chleba, za to mocno przyprawione (chilli, kmin, pieprz). Cudowne w nich jest to, że rozgrzewają organizm. Lubię kłaść się do łóżka z poczuciem, że jest mi ciepło. Czasem też jadam zupę, czasem dojadam obiad. Jak mam ochotę na słodkie, to jem omlet. Za to nigdy nie jem na kolację jajek (chyba, że pastę jajeczną). Nie wiem czemu, ale jajecznica nie pasuje mi do kolacji.

Mam nadzieję, że udało mi się Wam chociaż trochę pokazać, że nie trzeba żywić się tylko wysoko przetworzoną żywnością, ale bardzo łatwo można poradzić sobie z pędzącym czasem wykorzystując zamrażarkę i odrobinę logistyki.

Macie jeszcze jakieś pomysły na zastąpienie gotowców własnoręcznymi wytworami? Piszta!

 

Standard