Na Trawie, Pop/kultura

(Nie)biegam

Pamiętacie tekst o biegaczach, gejach i ludziach na diecie? To super! Bo ten nie będzie o tym :)

Wiem oczywiście, że mam światłych czytelników, którzy wiedzą, że w tamtym tekście biegacze byli tylko przykładem, pewną kliszą, którą przyłożyć można do każdego oszołomskiego próbowania nawracania innych na swoje poglądy, ale mimo to, po tamtym wpisie słyszę regularnie „a dajże Ida spokój tym, co biegają, bo ty tak łacha drzesz, a ja sam się zastanawiam czy nie zacząć”. Przyczyny podawane są różne. A to za gruba dupa, a to „bo wszyscy przecież biegają”, a to już nie ta kondycja. Przyczyna nie jest ważna, ważny jest sam pomysł.

I ok- ja nie mówię, że jest zły. Sama biegam, ale mój stosunek to plakatowania wall’a na FB wynikami z Endomondo czy też biegani jakiś katorżniczych dystansów jest i raczej już zawsze będzie sceptyczny. Sami najlepiej wiecie, że ja na drugie powinnam mieć „Złotyśrodek”, więc nikt nie wmówi mi, że pykanie maratonu raz na miesiąc to dobra decyzja. Żodyn.

Tak czy siak, jeśli już zaczęliście troszkę biegać albo zastanawiacie się nad rozpoczęciem biegowej przygody, to pewnie ma to coś wspólnego z tym, że nie raz, nie dwa i nie pińćset widzieliście w społecznościówkach uśmiechnięte gęby swoich znajomych, przytulających do policzka medale z imprez biegowych. I pewnie myśleliście „ciekawe jak to jest biec w gronie set ludzi, ścigać się, wziąć udział w czymś takim”. Drugie pytanie które sobie stawialiście brzmiało pewnie „ale jak zacząć żeby sobie nie zrobić krzywdy?”.

To może zacznijmy od tego drugiego.

Świat chyba podzielił się na tych co biegać uczą się na własnych błędach i na tych co do pierwszego biegu szykują się najpierw merytorycznie. Ja byłam w grupie tych pierwszych. Wyszłam z założenia, że jedyne na co postawię to na buty do biegania. Nie czytałam żadnych książek, nie konsultowałam się z internetem. Po prostu: kupiłam buty i poszłam biegać.

Zaczynałam od dystansu 2,5 km, pamiętając jedynie by po przebiegnięciu pierwszych ok. 700 metrów zatrzymać się i porozciągać. Tu warto wspomnieć o pewnej zabawnej sprawie: kiedy zaczynałam biegać nie było Endomondo ani apek do biegania opartych o GPS #dawnedzieje4latatemu :) Stopniowo wydłużałam sobie dystans, ale z założeniem że nigdy nie mam zamiaru biegać więcej niż 7-10 km, ani częściej niż co drugi dzień.

Nigdy nie napytałam sobie żadnej biegowej biedy (poza jednym razem, kiedy to Grom był uprzejmy mnie przewrócić i pół lata chodziłam z kolanami obdrapanymi jak u dzieciaka). Natomiast raz miałam okazję się przekonać jak ważną decyzją był zakup butów do biegania. Otóż: pojechałam na Trawę, zapomniałam biegówek, poszłam biegać w zwykłych adidasach, przy czym z całego arsenału wybrałam chyba najgorzej, bo wersję na dość cienkiej podeszwie. Bólu bioder nie mogłam się pozbyć przez kilka dni. Nie polecam. Zero na dziesięć.

Uprzedzając kolejne pytanie bądź zarzut „ale buty do biegania są drogie”: są, owszem. Tyle, że regularnie różne Lidle i Biedronki wrzucają buty dla biegaczy w cenach zabawnych, a buty te w zupełności wystarczą Wam do tego by się przekonać czy jogging to sport dla Was czy też nie. To samo tyczy ubrania. Od kilku lat wynurzam się z domu w zwykłych dresach, przypadkowej koszulce termicznej, a jedyną prorzeczą (poza butami) którą mam na sobie to sportowy stanik, który pochodzi z bodajże Lidla.

Mam świadomość, że dla zapalonych biegaczy wyglądam jak lamer i pewnie każdy trener przyczepiłby się do tego jak biegam, ale w moim wypadku najpierw był kontakt z tym sportem, a potem dydaktyka, do której zaraz wrócimy i którą wciąż ogarniam, traktując mimo upływu lat bieganie jako naturalną formę poruszania się niż wyczyn.

A co z tematem imprez biegowych?

Tu przechodzimy do faktu iż Wasza Trawa została ambasadorem biegów The Color Run. Prestiż taki ufundowała mi właśnie marka The Color Run, PZU oraz New Balance, ale co się było chwalić, jak ja ze swoim podejściem ambasadorem biegania być nigdy nie powinnam. No bo jak można ambasadorować biegom jak nie czuje się potrzeby pokazywania całemu światu swoich osiągnięć ze sportowych aplikacji oraz nie czuje się potrzeby biegania długich dystansów czy też rywalizowania? Szybko okazało się jednak, że The Color Run to bardziej „impreza” niż „biegowa” i chodzi w niej nie o  wyniki, a o dobrą zabawę. Zasadniczo nie trzeba jej biec, można ją pójść, poturlać, poczołgać. Chodzi tylko o to by się ruszyć. Bez presji, bez napiętej atmosfery zawodów sportowych z prawdziwego zdarzenia. A do tego wszystkiego, podczas The Color Run można nosem wciągnąć tęczę, bo biegnie się przez ocean kolorowego proszku, a na końcu wygląda się jak po zastosowaniu kreatora zdjęcia profilowego na FB popierającego legalizację związków homoseksualnych :) No sami przyznacie, że brzmi to dobrze?

Na The Color Run macie jeszcze szansę w Krakowie, w dniu 20 września. Jeśli tym, co interesuje Was w bieganiu najbardziej to odczucia uczestnika imprezy biegowej to możecie spróbować, bez myśli, że się zbłaźnicie.

Jeśli zaś przeraża Was jeszcze nawet taki TCR, to mam dla Was fajną rzecz:

Projekt bieganie„. Książka którą napisali wspólnie blogerzy i trenerzy, pasjonaci biegania jako sportu i jako stylu życia. Ręczę za nią głową, bo jestem jej posiadaczką i powracającą czytelniczką. Każdy początkujący lub leciutko zaawansowany biegacz znajdzie w niej masę cennych rad i uwag oraz dużą porcję motywacji.

Jeśli chcecie dostać ode mnie „Projekt bieganie” to napiszcie mi na maila (ida(at)mojatrawa.pl) co motywuje Was do tego by zacząć biegać lub, jeśli już biegacie, co już Was zmotywowało. Książki są trzy, także nie ma co zwlekać :) Czekam do jutra do północy, a z waszych historii wybiorę najciekawsze :)

Ja wiem, że pewnie nie wierzycie mi że biegam (bo się coś za mało chwalę) albo w to, że biegam ubrana jak łach, więc w drodze wyjątku zaopatrzę Was w zdjęcie dowodowe, wykonane wczoraj około południa, po przebiegnięciu około 4 km. „Około”, bo tradycyjnie zapomniałam włączyć Endomondo. #AmbasadorBiegania #LOL :)

Ambasadorem selfie we lustrze też być nie powinnam

Ambasadorem selfie we lustrze też być nie powinnam

Idę umyć lustro, a Wy piszcie maile konkursowe lub komentarze, tradycyjnie TU.

Standard