Na Trawie

Jak mogę ci pomóc?

Wchodzę do domu. Zmiana kostiumu. Zdjęcie maski makijażu. Rytualny taniec. Tango z odkurzaczem, pasodoble z praniem, fokstrot w ciasnej łazience, walc angielski między lodówką, kuchenką i zlewozmywakiem.

Wszystko to po to, by zająć czymś głowę i ciało. Gdyby nie dać im zajęcia, poddałyby się lewitacji. Bzdura. Grawitacja działa. Sprowadza na ziemię mój całokształt.

Zbyt długie są teraz dni. Nie umiem spać, gdy jest jasno. Głupio mi spać, gdy jest jasno. Pół roku czekałam na długie dni, więc nie mogę teraz ich nie wykorzystać. Pójdę na spacer. Pod rękę z nadzieją, że wiatr przewietrzy moją głowę. Może poczuję gdzieś zapach drzew. Albo przypomnę sobie, że lubię woń rozgrzanego słońcem asfaltu. Przecież potrafię cieszyć się z małych rzeczy.

Wreszcie robi się ciemno. Powoli. To nie ta szerokość geograficzna, żeby słońce gasło nagle. Siadam pod drzwiami balkonowymi i czytam przez chwilę. Dopóki oczy widzą. Skoro nie zakręcam wody myjąc zęby, to oszczędzę choć trochę energii elektrycznej.

Do pościelonego łóżka przysuwam fotel.

Siadam, pochylam się nieco w kierunku poduszki i pytam: „jak ci mogę pomóc?”.

Standard