Jak żyć?, Społeczeństwo

Gdy karma wrócić nie może, czyli czemu ja nie #biorędobuzi

Mimo, że daleko mi do buddyzmu, mam poczucie, że karma wraca. Że jeśli sami dajemy dobro, to ono prędzej czy później do nas wróci. Że każda dobroć, która trafia do nas, wymaga puszczenia jej w obieg dalej.

Nie zawsze jednak udaje się zwrócić otrzymaną pomoc w dokładnie tej samej formie i tej samej osobie. Ale ważne, by dobra energia krążyła. W myśl zasady „dziś ja pomogę komuś, jutro ktoś pomoże mi”, gdzie „ktoś” niekoniecznie musi być tą samą postacią.

Kiedyś Wam wspominałam, że mając 8 lat przeszłam przeszczep kości. To bardzo stara historia, która nie jest meritum tego tekstu. Ważne jest to, że byłam biorcą przy przeszczepie. Częściowo trafiła do mnie moja własna kość, częściowo materiał od obcego dawcy. Dziesięć lat później, gdy tylko osiągnęłam pełnoletność, postanowiłam zrewanżować się jakoś za uratowaną rękę i postanowiłam zostać dawcą krwi.

Niestety, okazało się, że bycie biorcą przeszczepu, gdzie tkanka nie jest tkanką własną, dyskwalifikuje mnie dożywotnio z bycia krwiodawcą oraz dawcą szpiku.

By zostać dawcą szpiku nie trzeba spełniać jakiś wygórowanych wymagań, jednak są pewne obostrzenia- nie można mieć mniej niż 18 lat i więcej niż 55, trzeba ważyć więcej niż 50 kg, nie można być uzależnionym, chorym na zaburzenia psychiczne, takie jak schizofrenia czy zaburzenia osobowości, nie można być nosicielem chorób zakaźnych, takich jak HIV czy WZW, nie można także chorować na poważne choroby, takie jak nowotwory czy te, z zakresu układu sercowo-naczyniowego, endokrynologiczne, autoimmunologiczne czy inne choroby krwi. Warto też pamiętać, że niektóre zabiegi, nawet kosmetyczne, wiążą się z czasową dyskwalifikacją z bycia dawcą.

Fundacja DKMS rozpoczyna właśnie kampanię #bioredobuzi„. Przewrotna nazwa odnosi się do pierwszego etapu rejestracji w bazie dawców szpiku- pobrania wymazu z ust specjalnym patyczkiem. To bardzo prosta sprawa- wchodzimy  na stronę DKMS, zamawiamy pakiet rejestracyjny on-line. Kiedy przyjdzie, otwieramy opakowanie z patyczkami, wkładamy każdy z nich do ust i pocieramy wnętrze policzków w celu pobrania wymazu. Patyczki wsadzamy do koperty, zgodnie z instrukcją, wypełniamy załączony kwestionariusz i wysyłamy całość do DKMS. Po prostu.

Wracając do początku tego tekstu: nie mogę nikomu pomóc w taki sposób. Bycie biorcą cudzej kości dyskwalifikuje mnie dożywotnio, tak z dawstwa krwi jak i szpiku.  Za to możecie pomóc Wy (zajrzyjcie tu, żeby sprawdzić czy na pewno możecie zostać dawcą). Wtedy, to dzięki Wam, karma, która przyszła do mnie 23 lata temu może wrócić do kogoś innego :)

Myślę, że akurat Was namawiać specjalnie do pomocy nie muszę.

Jeśli chcecie dowiedzieć się jeszcze więcej o kampanii i zasadach bycia dawcą, to właźcie na stronę DKMS, poczytajcie i dajcie z siebie… komórki! :)

P.S. Jeśli będziecie na Blog Forum Gdańsk, to będą tam także patyczki oraz inni blogerzy, którzy wspierają Fundację, m.in. Ewa z Red Lipstick Monster, Karol Paciorek i Radek Kotarski :)

Standard