Społeczeństwo

Quo vadis fotografio?

Osiągnęliśmy kolejny etap w zakresie fotografii- nie wspominamy już z rozrzewnieniem filmów do aparatów i drżenia rąk towarzyszącego odbieraniu wywoływanych zdjęć. Nie wiem jak Wy, ale ja zaczynam tęsknić za sensowną fotografią.

Kilka dni temu Internet linczował Kurskiego, który udał się na ukraiński Majdan i wyprawę tę dokumentował fociami z rąsi, na których pojawiał się na tle protestujących, palonych opon, policji… Samojebka znów udowodniła, że jej pejoratywne określenie jest uzasadnione. Na kim Kurski się wzorował? Na Obamie fotografującym się podczas pogrzebu Mandeli? Na Dodzie na Wszystkich  Świętych?  Ciężko stwierdzić. Jednakże opinia publiczna poczuła się zdegustowana. Bo jakże to tak? Pojechać w centrum tak poważnych wydarzeń i robić focie z rąsi?

Jak tak sobie dłużej myślę o Kurskim, to umiem go jakoś usprawiedliwić, bo przynajmniej jego samojebkom nie towarzyszyły idiotyczne podpisy zdjęć. Można na upartego uznać, że chciał po prostu udowodnić, że jest na miejscu. Ale takiego #YOLOcaust nie mogę zrozumieć.

Jeśli korzystacie z Instagrama to poszukajcie powyższego tagu. Jeśli nie, pozwólcie że wyjaśnię: nastolatka pod bramą obozu w Oświęcimiu, a pod focią tagi: #lol #trip #friends #sweet #girl #YOLOcaust. You Only Live Once i Holocaust. Nawet lingwistycznie ten miks jest obrzydliwy.

Faktem jest, że fotografia komórkowa opanowała świat. Wiele nagradzanych w prestiżowych konkursach zdjęć reporterskich jest w tej chwili robionych smartfonami. Sama się łapię na tym, że rzadko już chce mi się zabierać na spacer lustrzankę. Po co, skoro telefon też robi świetnej jakości zdjęcia, jest lekki, poręczny, zdjęcie można od razu z lekka poprawić, wysłać do przyjaciół a nawet wrzucić do Internetu. Poza tym telefon prawie zawsze mamy i tak przy sobie…

Efekt tego taki, że cyberprzestrzeń zalana jest morzem badziewnych fotosów (celowo nie używam słowa „fotografii”). Od kretyńskich samojebek przez foodporny, zdjęcia zwyczajnie niesmaczne aż po fotografie, za które powinno się karać. Myślę, że gdybyście dobrze poszukali, to okazałoby się, że sfotografowano już wszystko: pogrzeby, sekcje zwłok, porody, genitalia, ekskrementy, noce poślubne, zmasakrowane w wypadkach zwłoki… Mogę się założyć, że mam rację. Skoro wyciekły nawet zdjęcia ofiar katastrofy pod Smoleńskiem…

Fotografia jest jak Internet- mądrze użytkowana jest sztuką, w rękach głupca staje się narzędziem zła. Pamiętajcie o tym wyciągając z kieszeni telefon. A jeszcze bardziej pamiętajcie o tym wrzucając swoje zdjęcia do sieci. Poza tym, że mało kogo interesuje wyglądająca jak wymiociny jajecznica, mało kogo rozśmieszy focia Waszego nagiego tyłka lub nie oburzy zdjęcie Babci w trumnie.

A Wy? Jakie macie zdanie na temat smartfonografii? Piszcie.

Standard