Na Trawie

Dlaczego denerwują Cię geje, biegacze i ludzie na diecie?

Niby jesteśmy światłymi, mądrymi ludźmi, którzy znają takie słowa jak tolerancja, zrozumienie, otwartość. Mamy szerokie horyzonty, sporą wiedzę i obycie. Podróżujemy po świecie, interesujemy się kulturą i sprawami społecznymi. Szczycimy się tym, że jesteśmy pokoleniem nieskażonym wojną i mało już skażonym komunistycznym paździerzem.

A jednak w wielu z nas coś pęka kiedy widzimy parady równości, zawalony osiągami z Endomondo feed na fejsbuku oraz zdjęcia super zdrowych, glutenfree, veganfriendly koktajli na Instagramie…

Po pierwsze postawmy sprawę jasno: TY NIE MASZ NIC DO GEJÓW ANI BIEGACZY, ANI LUDZI NA DIECIE. Najwyżej masz coś do siebie, że nie umiesz zwlec tyłka z kanapy i nie potrafisz zacząć o siebie dbać. Ty nie masz nic do gejów, bo na dobrą sprawę temat Cię nie dotyczy.

Ciebie denerwuje krzykliwość i nachalność w prezentowaniu swojego światopoglądu.

Czemu nie irytujesz się gdy widzisz Ellen Degeneres, nawet na zdjęciu z Portią de Rossi? Bo nie są kolorową i oszołomską (sorry za określenie, ale ciężko brać na serio ludzi w brokatowych stringach i z pawimi piórami w dupach) paradą, która blokuje miasto i głosi hasła które brzmią jak „my jesteśmy najważniejsi, musisz nas rozumieć i się z nami liczyć”. Czemu nie denerwuje Cię kolega, który raz na jakiś czas pochwali się kolejnym medalem z imprezy biegowej? Bo to jest raz na jakiś czas, a nie codzienny raport z Endomondo. Czemu nie wkurza Cię, gdy koleżanka mówi „czekolada? Nie, dzięki.”? Bo nie jest to neofickim prawieniem morałów pt. „fuu, jak możesz to jeść? Wiesz jakie to niezdrowe?!”.

Tak, problem nie leży w Tobie, ale w ludziach, którzy w głoszeniu swego światopoglądu są nachalni, namolni, upierdliwi i monotematyczni. To oni nie potrafią przekazać Ci komunikatu „hej, różnimy się od siebie, ale to jest spoko”, bo zdają się mówić „hej, spójrz na mnie, no patrz, patrz, jestem super, bądź taki jak ja albo chociaż uważaj, że jestem świetny”.

Znam kilku gejów i kilka lesbijek. Znam ludzi na diecie i ludzi którzy biegają. Jedni istnieją w spokoju i pełni wyrozumiałości dla innych, są pełni akceptacji dla heteryków i faktu, że są mniejszością, ludzi którzy mają w pompie zdrowy styl życia i sportowe wyczyny i znam takich, którzy najchętniej „nawróciliby” każdego na homoseksualizm lub postawili na bieżni z miską otrąb w ręku. I wiecie co? Tym drugim nie ufam. Bo trącą oszołomstwem. Poza tym nikt nie lubi być szczuty, pouczany, przymuszany.

Milczenie bądź wyważona forma wyrazu są złotem. Mowa srebrem. Robienie zamieszania tombakiem.

A tekst dedykuję takiemu jednemu gejowi, który twierdzi, że jesteśmy idealnie kompatybilni. Co oznacza, że jak stoję obok niego, to może paląc oprzeć na moim ramieniu łokieć :)

Jestem TU.

 

Standard