Na szaro, Społeczeństwo

Bóg zwycięży Twoją depresję.

Po wczorajszym tekście i masie ciepłych, pozytywnych i wzruszających komentarzy, maili i wiadomości (za które serdecznie dziękuję!) zaczęłam dostawać również wiadomości o treści „widziałaś to?!” z linkiem w pakiecie [klik!]. Niestety. Widziałam.

Nie jestem jakoś specjalnie zdziwiona tym, że Fronda poruszyła kwestię depresji. Ostatecznie jest to portal o tematyce wszelakiej, także społecznej. Temat jest nośny, w dodatku artykuł jest kontrą do materiału GW. Za to jestem zdziwiona doborem autora do zagadnienia (Pani Maria Patynowska).

Serio? Historyk sztuki jest specem od depresji? Śmiem wątpić. Ale być może autorka miała kontakt z deprechą, z jej leczeniem, uwarunkowaniami i specyfiką, stąd podjęła ryzyko. Niemniej jednak mogła motywację do pisania na ten temat wyjaśnić. Albo poruszyć wątek depresji w malarstwie lub literaturze na przestrzeni wieków… I tak by było lepiej, bo wnioskując z jej słów stawiam diagnozę: nic nie wie o depresji. Gdyby wiedziała, to miałaby świadomość, że chorej osobie nie przetłumaczysz, że modlitwa jej pomoże, a z pewnością nie zaszkodzi. Pani Mario! To choroba, w której nie ma się siły nawet stać, a co dopiero myśleć czy modlić!

Efekt jest taki, że mamy ponad 3 000 znaków bez spacji bełkotu, masła maślanego i przelewania z pustego w próżne. Prawie dwie strony o tym, że z depresją nie trzeba walczyć, nie trzeba jej leczyć, za to należy oddać się w ręce Boga. Gdzieś tam, między wierszami dowiemy się również, że: depresja jest wynikiem odchodzenia od kościoła, psychologia to nauka szatana, a rady z Frondy są lepsze od antydepresantów.

W ten oto sposób, Fronda przykłada rękę (a nawet dwie ręce) do postrzegania nauk kościoła jako ciemnogrodu dla plebsu, wojujących z nauką w sposób graniczący z absurdem i śmiesznością. Po czytaniu takiego tekstu widzę Jehowych pukających do drzwi („wpuść Boga do swojego życia”, „wpuść Maryję do swojego życia”), stosy na których płoną psychologowie i wsadzanych na lipowej desce do pieca- na dziesięć zdrowasiek- ludzi leczących zaburzenia afektywne.

W tym punkcie zaczęłam się śmiać. Nie z tego co napisałam, ale z tego co opublikowała Fronda. Tyle, że to śmiech przez łzy. To jest taki bełkot i tak niemerytoryczny i pusty gniot, że aż się zastanawiam czy powinnam pisać dalej… Bo z absurdami się ponoć nie dyskutuje…

„Według WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), depresja jest czwartą najpoważniejszą chorobą na świecie”… A felietonistka Frondy twierdzi, że wystarczy się pomodlić i oddać w ręce Boga.

Jaka to cholerna nieodpowiedzialność ze strony portalu, że pozwala na coś takiego. Odwodzenie od leczenia choroby, w której ok. 40-80% pacjentów ma myśli samobójcze, ok. 20-60% próbuje się zabić a ok. 15% kończy sama ze sobą, to najzwyczajniejszy w świecie skandal i nieporozumienie. Jeszcze zacznijcie odwodzić od leczenia gruźlicy i HIV!

Abstrahując od tego, w ramach samorozwoju, zamiast puknięcia się w głowę, proponuje redakcji Frondy następujące ćwiczenie:

Bierzemy tekst pani Patynowskiej, wykreślamy wszędzie słowo „depresja” i zastępujemy je słowem „rak”. Pomogę i zacznę, robiąc tytuł: „Bóg zwycięży Twojego raka”.

Już rozumiecie?

Wstyd Frondo. Mam nadzieję, że ten tekst zniknie z waszych łamów jak najszybciej, a Wy, następnym razem zastanowicie się nad tym co publikujecie, bo zamiast pomóc, wesprzeć (sensowną!) radą i napisać o tym, że Bóg kocha nawet leczących się u psychologów i psychiatrów i zawsze wysłucha ich żali do świata wynikających z choroby, bo jest Miłosiernym Ojcem, to publikujecie farmazony, które mogą być przyczynkiem cudzej śmierci.

Komenatrz? [Klik!]

Standard