Na Trawie

Będzie dobrze

Jakiś czas temu nauczyłam się, że zamiast pustego frazesu, lepiej powiedzieć komuś „nie wiem co powiedzieć”.

Mam wrażenie, że jest to milion razy lepsze niż takie odruchowe „nie przejmuj się”. To „nie przejmuj się” kojarzy mi się z takim odganianiem muchy, która z uporem maniaka próbuje się nam utopić w oranżadzie. Wręcz słyszę w nim irytację wymieszaną ze znudzeniem.

Ach, frazesy. Pustosłów. Pustostan umysłu wywołany niemożnością rozwiązania problemu tu i teraz. Białe kłamstwo wymierzone w policzek osoby, która tak naprawdę gówno nas obchodzi.

Ale kocham za to „będzie dobrze”. I chodź wielu z Was się zaśmieje twierdząc, że to równoważnik „nie przejmuj się”, to ja to „będzie dobrze” rozumiem inaczej.

Ono nie jest rozkazem. Jest zapewnieniem. Ono nie jest radą, ono jest obietnicą. Ono nie przynosi kolejnego problemu (bo wcale nie jest łatwo się nie przejmować), a nadzieję.

To, co nas w życiu najbardziej niepokoi to fakt, że nie znamy jutra. Nie wiemy ile i jak będziemy żyć i w zasadzie o kant dupy rozbić są wszystkie plany. W każdej chwili możemy zniknąć w powierzchni ziemi. I nagle pojawia się „będzie dobrze”.

Jeśli tylko weźmiemy je sobie głęboko do serca, to nawet z przejeżdżającym nas tramwajem będziemy pogodzeni.

 

 

Standard