Na Trawie

Pożegnanie

Ci z Was, którzy śledzą fp bloga wiedzą już, że planuję go zamknąć. Przyczyna jest prosta: Trawa nie jest już miejscem w którym czuję się komfortowo i jest ku temu kilka przyczyn. Mimo to, w dalszym ciągu jest we mnie potrzeba dzielenia się z Wami swoimi spostrzeżeniami i wiedzą, więc zrobię co w mojej mocy by w rok 2016 wejść z nową stroną, na którą zresztą przeniosę pewnie kilka tekstów z tego bloga.

Continue reading

Standard
Na Trawie

Jak kochać się długo?

Obserwując swoje otoczenie, od kilkunastu dobrych miesięcy zaczęłam jak mantrę powtarzać, że ja to się do współczesnego świata nie nadaję i że powinnam się była urodzić kilka dekad wcześniej. I nie, nie. Nie o technologie mi chodzi, bynajmniej! Chodzi mi o jakość relacji międzyludzkich, a konkretnie o zdewaluowanie się pojęcia „miłość”.

Continue reading

Standard
Społeczeństwo

Uchodźcy. Reportaż uczuć własnych, czyli: to także nasza wojna.

Zobacz– napisał wczoraj M. i wysłał mi ten link. Nie dałam rady obejrzeć wszystkiego. Rozmowa za to była kontynuowana. I jej zapis (praktycznie niezmieniony) chciałabym Wam przedstawić, jako najlepsze odzwierciedlenie moich uczuć w zakresie problemu wojny na Bliskim Wschodzie i uchodźców. Choć wiem, że wiele, a nawet często zbyt wiele, już zostało powiedziane. Choć wiem, że nie rozwiązuje ono problemu. Choć wiem, że wielu z Was się ze mną nie zgodzi.

Continue reading

Standard
Na Trawie

Jest podaż, jest popyt

Kilka dni temu napisałam na FP bloga pewien status. A teraz, będąc bogata w kilka rozmów mogę Wam sprzedać wiedzę wartą miliony monet. Wartą miliony przelanych łez. I po cichu liczę na to, że dzięki temu tekstowi świat się powoli zacznie zmieniać.

Continue reading

Standard
Społeczeństwo

Jeśli masz milczeć, milcz mądrze.

Jestem dzieckiem politycznego przełomu. Kiedy upadała komuna miałam 5 lat. To zbyt mało by móc rozprawiać z lekkością o wydarzeniach ’89, ale wystarczająco dużo by pamiętać (choć jak przez mgłę) wojnę w Jugosławii, banknoty o nominale tysiąc złotych, pustki w sklepach i to, że w przedszkolu dawali nam przy wyjściu batoniki Milka Lila Pause które przybywały do Polski nie wiadomo skąd, bo nie można było ich nigdzie kupić.

Continue reading

Standard